Tak, Mamo(c) – czyli o tym, że macierzyństwo, to nie jest sport dla słabych.

Dziś, a dokładnie o 15 z minutami minął ROK ( ! ) od kiedy zostałam mamą. Mały człowiek, Andrzej, który zdecydował wybrać sobie mnie na osobę do wprowadzenia go w ten świat, jednocześnie skutecznie rozwalił system i wywrócił do góry nogami dotychczas istniejący. Jedną z rzeczy, które odpuściłam z powodu braku czasu i energii było pisanie tutejszych tekstów. Właściwie to rozważałam w ogóle zlikwidować stronę, ale okazało się, że jednak są osoby, które tu zaglądają, czytają i inspirują się. Pojawiły się w odpowiednim momencie, jednocześnie mnie motywując do wznowienia pisania. Zapewne nie będą się te teksty sypać z rękawa, ale obiecuję sobie częściej tutaj zaglądać. Dzisiejsza data była zaplanowana już miesiąc temu. Postawiłam sobie za cel, w dniu pierwszych urodzin Andrzeja podzielenie się i odkrycie rąbka tajemnicy tego, co macierzyństwo zrobiło z moim życiem i kim obecnie jestem, bo że mocno odmienioną osobą, to pewne.

Choć ta przygoda funkcjonowania w nowej roli, roli mamy trwa już rok, to wciąż i wciąż zdarzają mi się chwile ( często ) zwątpienia i załamki, czy ja aby na pewno się do tej roli nadaję. Wszystkie teorie i wyobrażenia o dzieciach zostały albo podważone, albo poddane mocnej weryfikacji. Ba, poza tym, dana „teoria” jednego dnia działa, drugiego już nie…Dziecko – chaos w czystej postaci. Momentami mam wrażenie, że doskonale wiedzący, czego chce i jak chce, tylko uwięziony w tym małym, niedoskonałym i nie umiejącym jeszcze wszystkiego klarownie wyrazić ciele. Ale, co ja piszę, przecież to własnie w nim jest DOSKONAŁE. To, że nie umie kłamać, jest czysty, przeźroczysty, nieskażony. Prawdziwy i autentyczny do bólu. Jak coś chce, to już. Jak coś mu nie pasuje, to z pewnością nie zaciśnie zębów i nie zrobi tego wbrew sobie. W obu przypadkach będzie do skutku sygnalizował w najbardziej dosadne i donośne ze znanych sobie sposobów to, czego aktualnie potrzebuje.

Dziecko – moje dotychczas największe wyzwanie, najmocniejszy nauczyciel. Małe lusterko,miniaturowa kopia, naczynia połączone. Jeszcze rok temu w moim brzuchu, dziś machające rączkami i piszczące w niebogłosy, próbujące robić wszystko to, co robią dorośli. Dał mi tak dużo, ale też sporo zabrał. Między innymi to, co było dla mnie zawsze najcenniejsze – moją osobistą wolność. Niezależność. Decydując się na bycie matką, chyba wcale nie zdawałam sobie z tego sprawy, że przez najbliższe kilkanaście lat tak trudno będzie mi pomyśleć w kategoriach JA w porównaniu do myślenia i działania w kategorii MY… Ale stopniowo udaje mi się odzyskać SIEBIE. Dużo dał mi powrót do pracy. Działanie dla innych ludzi, nie dla dziecka. Pozwolenie w tym czasie innym zająć się nim, a samej zająć się SOBĄ i realizować siebie. Szanuję i podziwiam kobiety, które w macierzyństwie znajdują spełnienie. Dla których bycie matką jest kwintesencją kobiecości i które odnajdują się w tym tak bardzo, że zostają tzw. mamami na pełen etat. Ja nie potrafię… Dla mnie to, że zostałam mamą Andrzeja jest zaszczytem, jest największą życiową przygodą i najbardziej dającym w dupę treningiem zarówno fizycznym jak i mentalnym xD Mimo to, mam świadomość, że choć to niezmiernie ważna, jeśli nie najważniejsza, nadal jedna z ról, które przyszło mi spełnić na tej planecie. Chcę się sprawdzić i nie zawieść go, ale czuję i wiem, że uda mi się to tylko wtedy, kiedy nie zaniedbam pozostałych. Bycia żoną, partnerką, trenerką, terapeutką, samozwańczą filozofką xD Tylko jeśli nakarmię się, spełniając swoje życiowe misje, będę miała czym podzielić się z moim synem.

Co mi dał, przychodząc na ten świat dzięki mojemu ciału ??

Przede wszystkim ogromną dozę pokory. Do ciała właśnie. Do tego, jak dużo może, ale też jak ważne jest, jak trzeba o nie dbać, odżywiać, odpuszczać mu, słuchać jego potrzeb. Akceptować je ( zwłaszcza, gdy ciąża i poród wywołują w nim zmiany, niektóre już nieodwołalne ). Podążać za nim. Ma swoje tempo ! jak człowiek zwolni i baczniej mu się przyjrzy, wszystko pokaże. Popędzane tylko się spina i oporuje. Rozluźnione ciało funkcjonuje dużo lepiej i sprawniej. Podobnie jest z psychą, zwłaszcza matki: im większy luz i dystans, tym lżej i łatwiej relacja z dzieckiem przebiega. Tak często o tym zapominam ! Spinam się, zaciskam, siłuję. A silny mięsień, to nie to samo co mocny. Siła wymaga napięcia, moc natomiast przychodzi z rozluźnienia.

Co poza ciałem zmieniło się u mnie ? Dużo i niedużo tak naprawdę. Utwierdziłam się w przekonaniu, że sama jeszcze dużym dzieckiem jestem i bawić się uwielbiam. I wkurzam się czasem, jak Andrzej się chce bawić, a musimy gdzieś iść, zdążyć. To mnie wtedy przerasta, jak to jest, że są jakieś schematy, zasady. Czy ja sama je mam ? Czy umiem się do narzuconych z zewnątrz dostosować. Umiem, ale nie cierpię tego robić. I chyba dlatego moje dziecko nie cierpi tego jeszcze bardziej ode mnie 🙂 A propos zasad, to zostając matką, zostaje się jednocześnie analitykiem, specjalistką do spraw komunikacji, transportu i logistyki. a także dyplomacji i mediacji. Oraz mistrzynią ogarniania życia za dwoje ( troje, czworo, wybierzcie sobie 😉 )

Nadal jestem nadaktywna, ciągam młodego gdzie się da i ile się da, a jak już się bardzo buntuje, to go zostawiam pod opieką bliskich i idę sama realizować swoją potrzebę bycia w ruchu. O, właśnie. Tego też się nauczyłam – prosić i przyjmować pomoc innych. Zosia samosia we mnie umarła i sądzę, że już nie powróci. Każda dobra dusza chętna do pomocy przy dziecku – na wagę złota 🙂 To też kwestia zaufania, ale z tym, jak wiecie, albo i nie wiecie nigdy nie miałam problemów. Nie jestem już też perfekcjonistką, jaką byłam wcześniej, słowo NIE, NIE DAM RADY, NIE DZIŚ, na stałe zagościły w moim repertuarze. Nauczyłam się też odpoczywać NIC NIE ROBIĄC, z czym zawsze miałam problem. Aktualnie, każda chwila, kiedy Andrzej śpi, albo go nie ma przy mnie,nie jestem w pracy, nie robię obiadu, nie sprzątam, nie pracuje, nie plotkuję z koleżankami ( tak, to też jako matka zaczęłam robić ) jest darem z niebios i opierdzielam się wtedy ( czyt, prawie nigdy 😛 ) NA MAXA. Hmm..taaaak, nad tym zdecydowanie jeszcze muszę popracować xD

Bycie mamą Andrzeja zrobiło ze mnie jeszcze wrażliwszą i jeszcze bardziej empatyczną i mocniej czującą. Czasem zastanawiam się, czy jeszcze bardziej się da, najwyraźniej tak. Błogosławieni nadwrażliwi, jako rodzice mają przewalone, krótko mówiąc. Niektórych rodzicielstwo ma uwrażliwić, innych zahartować. Ja chyba do tych drugich mam bliżej. Dystans, słowo/stan, które nie występuje w moim słowniku, jest niezbędną umiejętnością gdy mały człowiek powiększa inwentarz. Dłuuuuga droga w tej kwestii jeszcze przede mną. Mnie nadal wystarczy byle drobiazg aby albo się wqr**ć na maksa, albo doznać euforii, tudzież zaliczyć szybki emocjonalny dołek. Biorąc pod uwagę nierozerwalne połączenie matki z dzieckiem, oraz rezonowanie wzajemne ich emocji… nie nudzimy się, a sąsiedzi coraz rzadziej mówią nam dzień dobry xD Żartuję. Choć przez chwilę miałam odczucie alienacji ze społeczeństwa jako matka.Na szczęście asertywność i mamnatowywalone pomogły i już jest lepiej.

Reasumując, jest prawie północ, moje dziecko śpi, a ja mam czas dla siebie i dziś wykorzystuję go na dokończenie tego wpisu. Nie narzekam na brak snu. Nauczyłam się resetować w inny sposób. Pomaga jak zwykle ruch, taniec, oddech. Ten ostatni zwłaszcza, dostępny zawsze i wszędzie, w kilka sekund potrafi zmienić wszystko. Przydatny zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Wypuszczam napięcie z ciała i z głowy z oddechem. Jak powietrze z balona. Ulatuje. Robi się luz i miejsce. Można iść dalej. Mam takie mocne przekonanie, które pomaga mi w gorszych chwilach macierzyńskiej rzeczywistości. Być matką trzeba się nauczyć. Idealnych matek nie ma, tak samo jak nie ma idealnych kobiet czy mężczyzn. Ale jedno co trzeba umieć aby być dobrym rodzicem to kochać. Kochać drugą istotę i szanować. respektować wzajemne potrzeby. To dla mnie prosty i skuteczny, choć oczywiście nie łatwy przepis na udaną relację, także rodzicielską.

 

 

 

Has one comment to “Tak, Mamo(c) – czyli o tym, że macierzyństwo, to nie jest sport dla słabych.”

You can zostawić odpowiedź. lub Trackback do tego posta.

Napisz odpowiedź lub komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.