Oczekuj mniej, akceptuj więcej.

Oglądam sobie paraolimpiadę i to, co widzę, zapiera mi dech. Czarnoskóra, niewidoma dziewczyna, skacze w dal, dzięki współpracy ze swoim trenerem, który odlicza jej kroki, aby wiedziała, kiedy ma wykonać skok. Mężczyźni bez rąk startują do wyścigu pływackiego, stylem grzbietowym, odbijając się od brzegu dzięki sile swoich… zębów ( ! ) Tenisista stołowy odbija piłeczkę pingpongową trzymając paletkę nogą, ponieważ rąk nie posiada(…)

Niesamowita chęć pokonywania nie tyle innych, co siebie i swoich własnych ograniczeń. Wykorzystanie swojego potencjału – chciałoby się rzec – ograniczonego, ale…czy aby na pewno ? Każdy z nas rodzi się z określoną ilością energii życiowej, którą dostajemy od rodziców. Pierwotną. To nasza baza, podstawa. Musimy o nią dbać. Mamy jeszcze drugie źródło – wtórne, które zależy od tego, co jemy, jak dysponujemy swoim życiem, czy jesteśmy aktywni, czy się regenerujemy, czy dbamy o siebie, czy wymieniamy się energią z innymi, czy umiemy nie tylko się dzielić, ale również przyjmować. Kiedy źródło energii wtórnej wyczerpie się, zaczynamy naruszać źródło pierwotne, a wtedy zaczyna się już robić niebezpiecznie. Bo, w razie W, drugiego „koła zapasowego” już nie będzie…

Swoją drogą, jakie to ciekawe, że osoby, zakwalifikowane przez ogół społeczeństwa, jako niepełnosprawne, nierzadko czerpią i korzystają z życia, oraz ze swoich zasobów bardziej i więcej ( odważniej ), niż osoby, hm, w pełni zdrowe ( ? ) Co to właściwie oznacza, być zdrowym w pełni, to dla mnie temat z archiwum X, na który chyba do końca życia nie odnajdę jednoznacznej odpowiedzi. Ale nie w tym rzecz. Wracając do zasobów i ich wykorzystywania – czy na prawdę musi nas dosięgnąć jakaś tragedia, trauma, coś, co sprawia, że stajemy na krańcu życia, abyśmy się ” obudzili” i zaczęli wreszcie ŻYĆ ?!

Mówi się, że naród polski to zgraja malkontentów i narzekaczy, wiecznie niezadowolonych, podchodzących do życia roszczeniowo i na dzień dobry z pozycji ujemnej. Nie jestem pewna, czy tylko my, Polacy, faktycznie tak mamy. Poznałam trochę kultur i zauważam, że taka postawa, nie do końca związana jest z pochodzeniem. Bardziej adekwatne wydaje mi się zbadanie, na jakim poziomie dana osoba ( dana grupa ludzi ) ma zaspokojone potrzeby. Idąc od tych podstawowych ( wg Maslowa ), ciężko ( niemożliwe ? ) jest oczekiwać od ludzi, którzy nie mają swojego kąta,czy czegoś, co mogliby do ust włożyć, aby obdarowywali innych miłością bezinteresowną i gotowością, do pomocy anytime, anywhere…CZYŻBY ? W przeciwieństwie do Maslowa, wyznawcy Prawa Przyciągania twierdzą uparcie, że to, na czym koncentrujemy swoją uwagę ( czemu dajemy energię ) – tym rezonujemy , co za tym idzie – tego mamy coraz więcej. Więc, podążając za tą teorią, będąc zadowolonym mając poczucie zadowolenia, nie mając niczego, będziemy przyciągać sytuacje, ludzi, którzy będą powiększać nasz dobrobyt. Jak to się ma do otaczającej rzeczywistości ?

Zapewne znane jest wszystkim powiedzenie GOŁY I WESOŁY. Pewnie, super jest być wolnym od jakichkolwiek zobowiązań i cieszyć się z każdej chwili. Zero stresów, zero zmartwień. Najlepiej jeszcze żyjąc na bezludnej wyspie, z dala od cywilizacji. Bez ciuchów, bez rachunków, bez konfrontacji. Wszystko fajnie, ale…jak dla mnie to, na dłuższą metę, życie bez życia. Wg mnie, przychodzimy na tę piękną planetę, ZIEMIĘ, abyśmy doświadczyli na maksa ZIEMSKICH aspektów bytu. Ziemskich, czyli materialnych. Materialnych, czyli cielesnych, namacalnych. Czyli: innych ludzi,  drzewa, domu. Miłości, radości, ogromnego smutku i poczucia beznadziei. Potęgi pieniędzy. Dopiero, kiedy, będąc w środku tego zgiełku, w samym centrum, pośród ludzi, z całym zapleczem emocjonalnym, uwaleni od pyłu ulicy, przesiąknięci zapachami otaczającej rzeczywistości, będziemy potrafili dostrzec w tym piękno i spokój – to jest OŚWIECENIE. Akceptując w pełni, to, w jakim miejscu i czasie się właśnie znaleźliśmy. I co nam to miało, w tym momencie przynieść. Akceptować – znaczy przyjmować ( z ang. ACCEPT = PRZYJĄĆ ). Im więcej akceptujesz, tym więcej masz. Im więcej masz, tym bardziej rozumiesz, że mieć, nie zawsze znaczy być, choć w przypadku naszego ówczesnego, ziemskiego bytu – CZĘSTO. Akceptacji uczy pokora. Z pokorą biorę się w szranki z tym, co przynosi mi życie. Bratem pokory jest zaufanie. Ufność, że wszystko jest tak, jak ma być. Nierzadko trzeba coś „przerobić” iks razy, aby wreszcie przyjąć i zrozumieć.

” tam gdzie są oczekiwania, tam są frustracje”. Oczywistym jest, że jako ludzie, mamy pełno oczekiwań. Wobec siebie, wobec innych. Tak jesteśmy skonstruowani. Ale jeśli uda nam choć trochę mniej napinać, oczekując i wyobrażając sobie, a bardziej przyjmować i dawać się zaskoczyć – wtedy dzieją się cuda. Pojawiają się odpowiedni ludzie, odpowiednie okoliczności. Wszystko staje się właściwe. I gdy patrzymy wstecz, nie dowierzamy, jak mogliśmy się tak spinać, starając się, aby sprawy szły ” po naszej myśli”. Czasem, największym błogosławieństwem jest nie otrzymanie tego, czego się pragnie.

Kiedy nauczymy się przyjmować życiowe lekcje z pokorą, podchodzić do świata z zaufaniem, wtedy pojawia się miejsce na wdzięczność. Na to jedno z najwspanialszym, w moim poczuciu, stanów. W przypadku bycia wdzięcznym pp ( prawo przyciągania ) działa zawsze. Będąc wdzięcznymi, nasze pole bioenergetyczne, daje informację – MAM. Nie musi to być od razu materialne posiadanie. Może być poczucie, że mam szczęście. Że mam obok ludzi, którzy mnie kochają i jestem dla nich ważna. Że ja mam kogo kochać i z kim się dzielić. Jeśli mam, to mam coraz więcej i więcej. Wtedy możemy zachwycić się obfitością. I przyjmować ją. Bo im więcej jej dla nas, tym więcej dla innych. Perpetum mobile. Wciąż napełniające się źródło.

Bycia akceptującym, pokornym, ufnym i wdzięcznym, można się nauczyć. Jak w przypadku każdej umiejętności, potrzeba treningu. Każdego dnia odpuść. Przyjmij. Małą rzecz. Zaufaj, że nic nie dzieje się przypadkiem. Pomyśl – za co w tym momencie dziękujesz ? Poczuj to fizycznie, daj sobie chwilę. Nawet jeśli to drobiazg, taki jak uśmiech sąsiada, czy fala zielonych świateł na drodze do pracy. Poczuj, jak to zajebiście, że Cię to spotyka. Rozluźnij się. Nie przez przypadek teraz to czytasz. I mam nadzieję, że uśmiechasz się chociaż trochę. Bo ja czuję ogromną wdzięczność, że mogę się tym podzielić. Właśnie z Tobą. Właśnie tak. Właśnie teraz.

DZIĘKUJĘ 🙂

2 komentarze to “Oczekuj mniej, akceptuj więcej.”

You can zostawić odpowiedź. lub Trackback do tego posta.
  1. Zdarzyło mi się być olimpijczykiem z 1972 r. Oczywiście lata tęn fakt poprzedzające uważam za heroiczne z mojego punktu widzenia. Te treningi, ten reżim itd, itd.
    Śledząc poczynania para-sportowców nabrałem OGROMNEGO szacunku do Nich. Ja i moja droga na Olimp to pikuś w porównaniu do tego, co Ci Ludzie przechodzą i co sobą reprezentują, na stadionach ale i prywatnie a przecież żyją w środowisku raczej niezbyt przyjaznym.
    Mój pełen szacunek. Szkoda że tak mało ich na oficjałkach dla „normalnych” sportowców, na spotkaniach z młodzieżą.

Napisz odpowiedź lub komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.