Get res(e)t !

” Nie warto traktować życia tak poważnie, i tak nikt z nas nie wyjdzie stąd żywy…”

Żyjemy w wirtualnym świecie. Czy tego chcemy, czy nie, rozwój technologii nie zwalnia tempa. Tzw. wóz, albo przewóz, opcje są dwie, albo się przyłączysz, albo odpadasz…Prędkość życia osiąga niebotyczny poziom. ilość bodźców, którym poddawany jest każdego dnia nasz organizm już dawno przekroczyła granicę progową. Oczywiście, można wyjechać do dzikiej puszczy, zaszyć się w afrykańskiej wiosce, na bezludnej wyspie, tudzież bardziej lokalnie – w bieszczadzkim lesie, na przysłowiowym „wygwizdowie” i odpocząć. Ale po pierwsze primo – organizm będąc tak nakręconym w momencie odcięcia od bodźców może realnie „ześwirować”, a po drugie primo – załóżmy, że uda nam się odpocząć, i… CO DALEJ ?

To trochę teorii. STRES. Najpopularniejsze słowo naszych czasów. Czym jest ?

To stan organizmu, reakcja na bodziec ( stresor ), dążenie do adaptacji ( przystosowania ) się do zaistniałej sytuacji zaburzenia równowagi, czyli do jej odzyskania. Jest to całkowicie fizjologiczne zjawisko o charakterze ( tak, tak ) pozytywnym. Gdyby niezdolność organizmu do reakcji stresowej, nie bylibyśmy zdolni do rozpoznania występującego zagrożenia, ani tym bardziej do reakcji. Za całe zamieszanie odpowiedzialna jest adrenalina, hormon „walki lub ucieczki”, dwóch z możliwych sposobów powrotu do równowagi. Przyspieszony oddech, wyostrzony wzrok, zwiększenie pojemności wyrzutowej krwi do mięśni ( większa siła, szybkość reakcji ), zmniejszenie łaknienia i odruchów fizjologicznych. Wszystko po to, aby jak najszybciej uporać się z sytuacją i wrócić do stanu wyjściowego. Poruszamy się w granicach normy, ba wręcz ponad normy, któż z nas nie zna tego fantastycznego uczucia „dreszczyku emocji”, pokonywania coraz większych przeszkód, poszerzania swoich granic… Znam, preferuję, polecam ;). Ale i tutaj obowiązuje złota zasada: ” przesada w niczym nie jest wskazana”. Albowiem, zbyt długie narażenie organizmu na reakcje stresowe, tzw.przewlekły stres, powoduje uruchomienie drugiego hormonu, już mniej pozytywnego, czyli noradrenaliny. Działanie obu hormonów jest na pozór zbliżone, natomiast, kiedy się przyjrzymy, okazuje się, że noradrenalina ma swoje „ciemne” oblicze. Podwyższenie ciśnienia tętniczego, rozregulowanie pracy układu trawiennego, blokowanie przepływu krwi przez mięśnie. A tak bardziej życiowo – bóle głowy, ataki wilczego głodu lub brak apetytu, bóle mięśniowe, osłabienie możliwości i zdolności czuciowo – ruchowych : zaburzenia koncentracji, spadek wydolności.

Cała huśtawka adrenalinowo – noradrenalinowa może powodować spore spustoszenie. Organizm szybko uzależnia się od wysokiego poziomu adrenaliny, musi poszukiwać coraz mocniejszych bodźców do wywołania reakcji stresowej. Do pewnego momentu jest to genialny system, ponieważ wychodzimy na coraz wyższe poziomy zarówno na płaszczyźnie ciała ( wszakże trenowanie to ciągłe wprowadzanie organizmu w stan stresu i adaptowanie go do coraz trudniejszych zadań )jak również na płaszczyźnie umysłu ( szybsze uczenie się, poprawa koncentracji, bycie wydajnym – w pracy, w natłoku codziennych zadań ). Pytanie – kiedy następuje przekroczenie bezpiecznej granicy ? I czy ona w ogóle istnieje ?? Jest to indywidualna kwestia i bardzo osobnicza, ale pewne objawy powinny dać nam do myślenia :

– zjawisko „przetrenowania”, kiedy pomimo ciągłego treningu jesteśmy coraz słabsi, czujemy się coraz gorzej, ba , zaczynamy chorować,

– jesteśmy permanentnie zmęczeni, bez względu na to, ile odpoczywamy

– odczuwamy wyraźny spadek nastroju, chęci do działania ( tzw. uczucie wypalenia )

– tyjemy lub chudniemy w szybkim tempie, nie zmieniając zbytnio nawyków żywieniowych

– boli nas głowa, mamy trudności z oddychaniem, źle śpimy, jesteśmy rozkojarzeni

Wyżej wymienione to tylko kilka spośród alarmujących objawów. Może być ich znacznie więcej i mogą być dużo bardziej złożone. Ale ponieważ nie jest to rozprawka lekarza, na tym poprzestanę.

Bardziej chciałabym się skupić na tym, jak sobie radzić z patologicznym stresem . Ponieważ, jak pisałam na początku artykułu – nie chodzi o to, aby go unikac. Raczej, aby go trochę „oswoić ” .

Obecnie sporo jest dostępnych metod radzenia sobie z negatywnym stresem. Ze swojej strony radzę, jak zwykle, próbować, eksplorować, doświadczać, ponieważ nie ma uniwersalnej i skutecznej metody dla wszystkich. To co jednemu pomaga, drugiemu szkodzi i odwrotnie. Tak to już jest z tą ludzką wyjątkowością i niepowtarzalnością :).

Ja dziś opiszę dwa moje ulubione ćwiczenia, które są zupełnie różne od siebie, a w moim przypadku dają świetny efekt, ale zależnie od sytuacji.

Ćwiczenie 1

„Strząsanie” – stajemy na rozstawionych nogach, luźnych, nie zablokowanych kolanach. Dynamicznie, dosłownie strząsamy wszystkie części ciała, przez minimum ( ! ) 5-7 minut. Osobiście uważam, że najlepszy efekt daje 15 -20 minut. Polecam połączyć do ćwiczenie z pogłębionym oddychaniem, a jeszcze bardziej polecam robić to przy jakiejś dynamicznej, lekko transowej muzyce, aby łatwiej nam było się skupić na ruchu i „odciąć” głowę. Im mniej będziemy myśleć podczas wykonywania ćwiczenia, tym lepszy będzie efekt. Podskoki, zmiany pozycji, wygibasy podczas wykonywania – zalecane, wręcz wskazane ! Dobrze jest też mieć luźny strój, nie krępujący ruchów i bose stopy. Często pomocną jest wizualizacja „otrzepywania się” z jakiegoś pyłu. Można strząsać stopniowo, idąc od głowy w dół ciała, a można całe ciało wprowadzić w szaleńcze drgawki. Ćwiczenie jest mocno odświeżające i pomaga rozprawić się nawet z cięższymi sytuacjami stresowymi. Dla najlepszych efektów polecam wykonywać ok.2 razy w tygodniu.

Ćwiczenie 2

Pogłębiony oddech – pozycja wyjściowa jest właściwie obojętna, natomiast najłatwiej na początku nauczyć się pogłębionego oddychania w leżeniu na plecach. Ćwiczenie polega na świadomym oddychaniu z zaangażowaniem jak największej ilości mięśni tułowia ( przepona, mięśnie międzyżebrowe, podobojczykowe, mięśnie dna miednicy etc. ). Na celu mamy przede wszystkich skupienie uwagi na wydłużającym się i docierającym do najciaśniejszych zakamarków w naszym ciele oddechu. Pomaga kładzenie sobie ręki na brzuchu, podbrzuszu, klatce piersiowej, aby wyczuć, czy struktury ciała się rozluźniają wraz z oddechem. Brzuch powinien być miękki i falujący, wydymać się i zapadać. Wdech powinniśmy spróbować wydłużyć przynajmniej do 5 sekund, podobnie wydech. Kręgosłup dobrze jeśli jest ustawiony w jednej linii. Tak oddychać warto przynajmniej 10 cykli wdechowo – oddechowych, nawet do 50ciu. Najlepszą porą na to ćwiczenie jest wieczór, przed snem, aby uspokoić układ nerwowy, rozluźnić układ mięśniowy i oczyścić się z nadmiaru wrażeń całego dnia.

Ćwiczenie 3

Seks – wskazówki techniczne, ilość powtórzeń oraz sposób praktykowania – wg indywidualnych potrzeb i preferencji 🙂

So keep calm, and RELAX  😉

 

 

Napisz odpowiedź lub komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.