BÓL – wróg, czy przyjaciel ?

 „..Boli, to znaczy, że żyjesz, więc przestań już krakać…”

   Fisz

Ból towarzyszy nam od pierwszych chwil naszego życia. Rodzimy się z bólem, dorastamy i rozwijamy się z bólem. Ból jest podstawowym żródłem informacji dla organizmu. Kiedy będąc dzieckiem, zdarzy nam się przewrócić, lub oparzyć, cierpienie, które sobie zadajemy jest dla nas lekcją do końca życia, jakich sytuacji powinniśmy unikać na przyszłość…

NO PAIN, NO GAIN –  w wolnym tłumaczeniu – ROZWÓJ BOLI. Jeśli chcemy trenować nasze mięśnie, nie ma opcji, aby poprawić ich parametry bez bolesnych epizodów. Najczęściej spotykanym błędem u osób, które zaczynają swoją przygodę z ruchem, jest zaprzestanie po pierwszym treningu z powodu bólu właśnie. Aby przełamać doelgliwą passę, ruch musi być systematyczny. Organizm musi stopniowo zwiększać swoją tolerancję na ból. Mało z tego, przyzwyczajając organizm do bólu mięśni, zwiększamy także wytrzymałość na ból ogólnie. Mięśnie są narządami o wysokim stopniu ukrwienia, co oznacza, że mając wytrenowane mięśnie usprawniamy pracę serca i krążenia, a sprawne krążenie to lepsza cyrkulacja metabolitów, także substancji patogennych.

Zatrzymajmy się tu na chwilę. Przeciwbólowe oddziaływanie systematycznej aktywności fizycznej to jedno. Drugą stroną medalu jest kwestia, iż z bólem nie zawsze należy walczyć. Z przyczyną bólu – owszem, natomiast ból sam w sobie to nasz naturalny mechanizm obronny, to wiadmość, którą system nerwowy wysyła do naszego mózgu z informacją ” wiedz, że coś się dzieje”. Zamiast łykać proszki przeciwbólowe, by sobie ulżyć powinniśmy się gruntownie zastanowić, wsłuchać w ciało, o czym chce nam powiedzieć. Wymaga to dużej samoświadomości i wrażliwości, jeśli te słowa brzmią jak oderwane od rzeczywistości zamiast bezmyślnie faszerować się chemią, warto zasięgnąć porady kogoś, kto może nam pomóc. Tłumienie objawów, dające chwilową ulgę nie zniweluje problemu, natomiast dłużej bagatelizowana sprawa może mieć poważne i groźne konsekwencje.

Rodzajów bólu mamy od groma i trochę. Słyszy się, jak ktoś mówi, że go „kłuje”, ” przeszywa”, że ból jest „tępy” lub „pulsujący”. Zamiast studiować genezy bólu i jego odmiany ,proponuję zaprzyjaźnić się, wejść w kontakt ze swoim ciałem. Słuchać go uważnie. Trenując, stosując różnorakie praktyki ruchowe, nasz kontakt z ciałem osiąga stopniowo coraz głębszy poziom. Zaczynamy rozróźniać odczucia płynące ze struktur miękkich bądź twardych, wiemy, jak dają znać o sobie nadwrażliwe jelita a jak zestresowana głowa. Wiemy, jaki to ból ze strony zmęczonych mięśni, a jaki z zesztywniałych lub przeciążonych stawów. Dbając o siebie powinniśmy także odbierać informacje z ciała po zażyciu leków lub po jakiejkolwiek terapii zaleconej nam w przypadku sytuacji bólowej. Nie istnieje lek uniwersalny ani wspólna metoda, która pomaga wszystkim. Jako , że każdy z nas stanowi indywiduum, powinien indywidualnie dobierać sposoby na radzenie sobie z bólem.

Na poziomie mentalnym również nie powinniśmy uciekać od rzeczy, które w przenośni nas „bolą”. W 99% są to sytuacje, lub osoby, które mają nas czegoś w życiu nauczyć. Uciekając od nich zamykamy sobie szansę na rozwój. Antagonistą progresu jest niestety regres, czyli cofanie się. Mądre powiedzenie mówi : „Jaskinia, której najbardziej się boisz, kryje skarb, którego najbardziej pragniesz”… Przełamując strach często towarzyszy temu ból psychiczny, dyskomfort, panika, zagubienie, utrata wiary w siebie. Ale ZAWSZE, bez względu na efekt jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenie, zdobywamy nową umiejętność,poznajemy nowe. Cytując jednego z moich ulubionych szkoleniowców : Jeśli widzisz granicę, którą boisz się przekroczyć, ale mimo wszystko, mimo bólu i niewygody robisz to, nagle okazuje się, że ta granica znika. Być może przed Tobą, na jej miejsce pojawi się kolejna, ale będziesz już o krok do przodu…

 

Napisz odpowiedź lub komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.